Dane i pomiar · noraline.pl

Zbieranie danych o sprzedaży z rozproszonych źródeł

Koniec składania obrazu z czterech paneli, z których każdy mówi co innego

Pytanie „skąd wziął się ten klient” wymaga otwarcia czterech paneli i kończy się przypuszczeniem. Zobacz, jak wygląda zbieranie danych analitycznych z rozproszonych źródeł, w którym źródło wejścia jedzie z użytkownikiem aż do zgłoszenia.

14 Zdarzeń w zamkniętym słowniku
4 Paneli do sprawdzenia przedtem
2–3 h Czas ręcznego zestawienia (szacunek)
0 Migracji bazy potrzebnych do wdrożenia

Szacunek własny, nie pomiar z logów — czas sprzed wdrożenia nikt u nas nie mierzył stoperem.

Skąd to się wzięło

Pytanie brzmiało prosto: skąd wziął się ten klient. Odpowiedź wymagała otwarcia panelu analitycznego, panelu sklepu, skrzynki i arkusza z notatkami — a i tak kończyła się zdaniem „chyba z newslettera".

Problem nie polegał na braku danych. Każdy z tych systemów miał komplet informacji o swoim wycinku i żaden nie wiedział, co się działo przedtem. Wejście z posta, powrót z wyszukiwarki i zakup tydzień później wyglądały jak trzy niezwiązane zdarzenia.

Zamiast kupować kolejne narzędzie, opisaliśmy zdarzenia, które naprawdę coś znaczą, i przypięliśmy do nich pierwsze źródło wejścia.

Moment, w którym to przestało działać

Na pytanie „skąd wziął się ten klient" odpowiedź brzmiała: chyba z newslettera.

CO KONKRETNIE BOLAŁO

Dlaczego dane o sprzedaży się nie zgadzają

Cztery panele, cztery prawdy

Każdy liczył po swojemu i żaden nie widział całej ścieżki. Zestawienie ręczne zajmowało godziny i starzało się w dniu, w którym powstało.

Zgłoszenie bez historii

Formularz zapisywał treść i adres. To, skąd ten ktoś przyszedł tydzień wcześniej, znikało bezpowrotnie.

Własny ruch testowy w statystykach

Przebiegi testowe i konta wewnętrzne liczyły się jak klienci, więc każda liczba była zawyżona o nieznaną wartość.

Zdarzenia bez definicji

Połowa zdarzeń nazywała się podobnie i znaczyła co innego. Bez słownika nie dało się powiedzieć, co właściwie jest mierzone.

JAK TO DZIAŁA

Jak działa zbieranie danych o sprzedaży z wielu źródeł

ETAP 1

Lista zdarzeń, które naprawdę coś znaczą

Nie wszystko, co da się zmierzyć, warto mierzyć. Powstała zamknięta lista zdarzeń z definicją każdego z nich — od wejścia na kartę produktu po wysłanie zgłoszenia.

  • Zamknięty słownik nazw, nie dowolne stringi
  • Każde zdarzenie ma opisane, co dokładnie znaczy
Rodzaje zdarzeń uruchamiających pomiar: formularz, harmonogram, ręczne, zmiana w arkuszu
ETAP 2

Pierwsze źródło wejścia zapamiętane na całą wizytę

Parametr w adresie zapisuje się przy pierwszym wejściu i jedzie z użytkownikiem aż do zgłoszenia. Dzięki temu formularz wie, że ten ktoś przyszedł z posta, nawet jeśli wypełnił go tydzień później po wejściu z wyszukiwarki.

  • Pierwsze dotknięcie, nie ostatnie
  • Zamknięty słownik źródeł — literówka nie tworzy nowego kanału
Wejścia z różnych kanałów spinane w jedno miejsce
ETAP 3

Odczyt po stronie serwera, nie kolejny panel

Dane z analityki są pobierane po stronie serwera i pokazywane tam, gdzie i tak się patrzy. Nikt nie musi logować się do czwartego narzędzia, żeby zobaczyć jedną liczbę.

Wynik czytany wprost z danych: liczba zapytań, obsłużonych spraw, przychód
ETAP 4

Ruch własny wycięty u źródła

Konta testowe i przebiegi wewnętrzne nie generują zdarzeń ani powiadomień. To była najtańsza poprawka i ta, która najbardziej zmieniła wiarygodność liczb.

Ruch własny odsiewany zanim trafi do statystyk
Gdzie to działa

Pomiar i reakcja w jednym przebiegu

Dane o sprzedaży są warte tyle, ile szybkość reakcji na nie. Dlatego pomiar i powiadomienia stoją w jednym przebiegu.

Pomiar Skąd wziął się ten klient
Pierwsze dotknięcie, nie ostatnie

Zamknięty słownik zdarzeń i źródło wejścia zapamiętane przy pierwszej wizycie, które jedzie z użytkownikiem aż do zgłoszenia. Dzięki temu formularz wie, że ktoś przyszedł z posta, nawet jeśli wypełnił go tydzień później po wejściu z wyszukiwarki.

Co ten serwis wymusił: Ostatnie kliknięcie prawie zawsze jest wyszukiwarką z nazwą marki, więc samo w sobie nie mówi nic.

Reakcja Powiadomienia o zdarzeniach
Wiadomość zamiast panelu

Dziesięć typów zdarzeń, które realnie wymagają reakcji, trafia na telefon w momencie, w którym się dzieją. Treść wiadomości zawiera komplet danych do decyzji — nazwę produktu, kwotę i źródło wejścia — więc nie trzeba otwierać panelu, żeby wiedzieć, co się stało.

Co ten serwis wymusił: Pierwsza wersja wysyłała „nowe zdarzenie” z linkiem i nie zmieniła nic, bo panel trzeba było otworzyć tak samo.

Z czego to jest zbudowane

Z czego zbudowany jest pomiar sprzedaży

Warstwa danych wspólna dla projektów

Ten sam mechanizm zdarzeń działa na wszystkich serwisach opartych o nasz CMS — jedna poprawka wchodzi wszędzie.

Słownik zamknięty, nie dowolny tekst

Źródła i nazwy zdarzeń pochodzą ze zdefiniowanej listy. Nowa wartość wymaga świadomej decyzji, nie literówki.

Atrybucja pierwszego dotknięcia

Źródło zapisuje się raz i nie nadpisuje przy kolejnych wejściach — to ono odpowiada za decyzję.

Wykluczenie ruchu testowego

Konta wewnętrzne są rozpoznawane i pomijane, zanim zdarzenie w ogóle powstanie.

Czego się przy tym nauczyliśmy

Czego nauczyło nas wdrożenie pomiaru sprzedaży

Więcej zdarzeń to nie więcej wiedzy

Pierwsza wersja mierzyła wszystko. Efektem był szum, w którym nie dało się znaleźć niczego. Zamknięta lista czternastu zdarzeń jest użyteczna, sto nie było.

Bez wycięcia własnego ruchu wszystkie liczby są do wyrzucenia

To brzmi banalnie, dopóki nie zobaczysz, ile Twoich własnych wejść siedzi w statystyce małego serwisu.

Pierwsze źródło mówi więcej niż ostatnie

Ostatnie kliknięcie prawie zawsze jest wyszukiwarką z nazwą marki. Dopiero pierwsze dotknięcie pokazuje, co naprawdę zadziałało.

Co dalej

Możliwości rozwoju pomiaru sprzedaży

Dane są, brakuje kilku pytań, które umiałyby z nich skorzystać.

W planach Wartość klienta w czasie

Dziś wiemy, skąd przyszedł. Nie wiemy, ile wart jest ten kanał po pół roku — a to zmienia decyzję o tym, gdzie wkładać wysiłek.

Rozważamy Alert przy nietypowym zachowaniu

Powiadomienia mówią o zdarzeniach. Nie mówią, że czegoś nagle jest mniej — a to bywa ważniejsze.

Możliwe Wspólny obraz dla kilku serwisów

Trzy blogi i sklep mają dziś osobne liczby. Zestawione razem pokazałyby, który kanał realnie zasila sprzedaż.

Zrób to u siebie

Jak wdrożyć pomiar źródeł sprzedaży u siebie

Zacznij od listy, nie od narzędzia.

  1. Wypisz zdarzenia, na podstawie których podejmujesz decyzjeJeśli liczba niczego nie zmienia w tym, co zrobisz — nie potrzebujesz jej mierzyć.
  2. Zdefiniuj każdą nazwę na piśmieBez tego po pół roku nikt nie pamięta, czym różni się „kontakt" od „zapytania".
  3. Zapamiętaj pierwsze źródło wejściaParametr w adresie plus zapis w sesji. To najtańsza rzecz z tej listy i najbardziej zmienia obraz.
  4. Wytnij własny ruch, zanim spojrzysz na pierwszy raportInaczej pierwsze wnioski wyciągniesz z danych o samym sobie.
Co z tego dla Ciebie

Jeśli na pytanie „skąd wziął się ten klient" odpowiadasz „chyba z…", to jest ten przypadek — i zwykle da się go zamknąć bez kupowania nowego narzędzia.