Czym jest OKR i jak ustawić go w firmie na pięć osób
Czyli o tym, co zostaje z metody Intela i Google, kiedy cały zarząd mieści się przy jednym stoliku.
Czytaj →Praktyczne wskazówki i inspiracje
Bez lania wody: konkretne podejścia do problemów, z którymi mierzysz się na co dzień.
Czyli o tym, co się zmienia, kiedy agent przestaje pisać odpowiedzi, a zaczyna klikać w Twoich aplikacjach.
Czytaj wpisCzyli o tym, co zostaje z metody Intela i Google, kiedy cały zarząd mieści się przy jednym stoliku.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego adres e-mail to dopiero połowa wymiany.
Czytaj →Prosisz asystenta AI, żeby przeniósł faktury z poczty do arkusza. Dostajesz odpowiedź: kilkanaście punktów, ładnie sformatowanych, z podpowiedzią, jak ustawić filtr w skrzynce. Czytasz raz. Zamykasz. I przepisujesz ręcznie, bo wdrożenie tej instrukcji trwałoby dłużej niż sama robota.
Czytaj →Poniedziałek rano. Klientka pisze, że od jakiegoś czasu nie dostaje maili z potwierdzeniem zamówienia, i pyta, czy w ogóle jeszcze działacie. Otwierasz panel automatyzacji. Scenariusz, który zbudowałeś zeszłej jesieni i o którym zdążyłeś zapomnieć, bo po prostu chodził, jest wyłączony. Nie przez Ciebie. W historii widać serię błędów autoryzacji, potem ciszę, a potem już nic, bo historia z tamtych dni zdążyła się wyczyścić.
Czytaj →Wpisujesz w Google frazę, pod którą pół roku temu pisałeś tekst. Nad wynikami rozwija się ramka z podsumowaniem. Czytasz i po trzecim zdaniu robi się nieprzyjemnie, bo to jest Twoja kolejność argumentów, Twoje rozróżnienie i ten sam przykład, którego użyłeś, żeby je wyjaśnić. Przewijasz do miejsca, gdzie Google wypisuje źródła. Trzy linki. Żaden nie prowadzi do Ciebie.
Czytaj →Wtorek, dziesiąta rano. Otwierasz tablicę. Trzy kolumny: Do zrobienia, W trakcie, Zrobione. W środkowej kolumnie wisi jedenaście kart. Oferta, którą zacząłeś w czwartek. Faktury. Poprawki na stronie. Telefon do księgowej. Kurs, który miał być gotowy w czerwcu i dalej jest w trakcie, bo formalnie nikt go nie zamknął.
Czytaj →Narzędzia AI bez hype'u: co naprawdę działa w codziennej pracy — i jak to wdrożyć z sensem.
Czyli o tym, co się zmienia, kiedy agent przestaje pisać odpowiedzi, a zaczyna klikać w Twoich aplikacjach.
Czytaj wpisProsisz asystenta AI, żeby przeniósł faktury z poczty do arkusza. Dostajesz odpowiedź: kilkanaście punktów, ładnie sformatowanych, z podpowiedzią, jak ustawić filtr w skrzynce. Czytasz raz. Zamykasz. I przepisujesz ręcznie, bo wdrożenie tej instrukcji trwałoby dłużej niż sama robota.
Czytaj →Jest środa, połowa miesiąca. W skrzynce ląduje mail z ostrzeżeniem, że limit zadań w Twoim planie właśnie się kończy. Wchodzisz do panelu sprawdzić, co go zjadło, i znajdujesz jeden scenariusz. Nowy formularz, sprawdzenie w bazie, wpis do arkusza, wiadomość na Slacku, mail z potwierdzeniem. Pięć kroków, które w Twojej głowie od początku były jedną czynnością.
Czytaj →Anthropic sprzedaje dziś trzy różne rzeczy pod jednym słowem. Claude, Claude Cowork i Claude Code brzmią jak wersja podstawowa, wersja średnia i wersja dla zaawansowanych. Nie są. To nie są trzy poziomy tego samego produktu — to trzy różne umowy o to, jak głęboko wpuszczasz model w swoją pracę.
Czytaj →Jak oddawać robotę maszynom: n8n, integracje i przepływy, które kupują Ci czas.
Poniedziałek rano. Klientka pisze, że od jakiegoś czasu nie dostaje maili z potwierdzeniem zamówienia, i pyta, czy w ogóle jeszcze działacie. Otwierasz panel automatyzacji. Scenariusz, który zbudowałeś zeszłej jesieni i o którym zdążyłeś zapomnieć, bo po prostu chodził, jest wyłączony. Nie przez Ciebie. W historii widać serię błędów autoryzacji, potem ciszę, a potem już nic, bo historia z tamtych dni zdążyła się wyczyścić.
Czytaj wpisCRM miał uporządkować leady, a pochłonął dwa tygodnie wdrożenia i nikt z niego nie korzysta. Zapier łączył wszystko, ale przy 18 scenariuszach pada przy każdym błędzie. Automatyzacja nie zawodzi, bo technologia jest zła. Zawodzi, bo proces był zepsuty, zanim go zautomatyzowałeś.
Czytaj →Klasyczny scenariusz: founder kupuje subskrypcję na fali konferencyjnego entuzjazmu, integruje z produktem, pisze sekwencję onboardingową w piątek wieczorem. Wysyła do trzech tysięcy kontaktów. Open rate 8%, CTR 0,4%, anulowanie domeny przez Google w ciągu miesiąca. Diagnozy spływają jedna za drugą:
Czytaj →Automatyzacja nie zabierze Ci pracy. Zabierze Ci tylko to, czego szczerze nienawidzisz. Poznaj 4 kroki, dzięki którym przestaniesz reanimować zepsute procesy i zaczniesz zarządzać firmą jak prawdziwy Sharp Operator.
Czytaj →Decyzje, priorytety i procesy — wszystko, co porządkuje firmowy chaos.
Czyli o tym, co zostaje z metody Intela i Google, kiedy cały zarząd mieści się przy jednym stoliku.
Czytaj wpisWtorek, dziesiąta rano. Otwierasz tablicę. Trzy kolumny: Do zrobienia, W trakcie, Zrobione. W środkowej kolumnie wisi jedenaście kart. Oferta, którą zacząłeś w czwartek. Faktury. Poprawki na stronie. Telefon do księgowej. Kurs, który miał być gotowy w czerwcu i dalej jest w trakcie, bo formalnie nikt go nie zamknął.
Czytaj →Sobota, kawa, zeszyt. Siadasz do planu na nowy kwartał i dla porządku otwierasz plan poprzedniego.
Czytaj →Osoby, które proszą cię o przysługę, nie doceniają szans, że się zgodzisz — średnio o 48%. To wynik z serii badań Francisa Flynna i Vanessy Bohns, opisanej po raz pierwszy w pracy „If you need help, just ask" i powtórzonej później na ponad 14 tysiącach osób.
Czytaj →Trafność zamiast zasięgów: SEO, treści i strategie, które przyprowadzają klientów, nie lajki.
Czyli o tym, dlaczego adres e-mail to dopiero połowa wymiany.
Czytaj wpisWpisujesz w Google frazę, pod którą pół roku temu pisałeś tekst. Nad wynikami rozwija się ramka z podsumowaniem. Czytasz i po trzecim zdaniu robi się nieprzyjemnie, bo to jest Twoja kolejność argumentów, Twoje rozróżnienie i ten sam przykład, którego użyłeś, żeby je wyjaśnić. Przewijasz do miejsca, gdzie Google wypisuje źródła. Trzy linki. Żaden nie prowadzi do Ciebie.
Czytaj →Google AI Overviews pojawia się dziś przy 48% wszystkich zapytań — o 58% częściej niż rok wcześniej, jak wynika z zestawienia statystyk AI Overviews za 2026 rok. Przy tych zapytaniach cztery na pięć wyszukiwań kończy się bez kliknięcia w jakąkolwiek stronę.
Czytaj →Średni open rate maila marketingowego to dziś około 20,7% — tak podaje zestawienie benchmarków Brevo za 2026 rok. Zapamiętaj tę liczbę na dokładnie trzy akapity, bo za chwilę ją unieważnię.
Czytaj →Od kodu do produktu: praktyka budowania stron, aplikacji i systemów, które się nie rozsypują.
Piątek, dwudziesta druga. Opisujesz aplikację zdaniami, których nie powstydziłby się mail do księgowej, a model dowozi ekran po ekranie. Klikasz „akceptuj wszystko", bo diffy przestały Cię obchodzić koło trzeciej propozycji. O północy działa logowanie, panel administracyjny i eksport do CSV. Wysyłasz link znajomemu z dopiskiem, że to zajęło jeden wieczór.
Czytaj wpisTwój MVP działa. Pierwsze zapisy spływają, kilka osób pyta o demo. Zespół świętuje. Trzy miesiące później przychodzi pierwszy poważny klient — chce SSO, integrację, eksport do CSV. Siadasz do kodu i orientujesz się, że „szybki skrót", który oszczędził 80 godzin na start, teraz kosztuje Cię trzy tygodnie refaktoringu.
Czytaj →Wersja 0.9. Prawie gotowe. Jeszcze ta jedna funkcja. I ta poprawka. I ten refaktoring, który „powinien był być zrobiony wcześniej". I nagle masz wersję 0.9.47, projekt trwa trzeci rok, a „premiera" jest zawsze za rogiem. Znasz to uczucie? Większość programistów zna.
Czytaj →Psychologia pracy, ADHD, nawyki i myślenie — Twoja głowa jako silnik, nie przeszkoda.
Kupiłeś książkę o małych nawykach i wziąłeś z niej najrozsądniejszą radę, jaka tam była: zacznij od czegoś śmiesznie małego. Dziesięć pompek dziennie. Tak mało, że nie da się z tego wymigać żadnym argumentem. Przez dziewięć dni szło jak z nut. Dziesiątego dnia wypadła awaria u klienta, jedenastego po prostu nie pamiętałeś, dwunastego przypomniałeś sobie o dwudziestej trzeciej i uznałeś, że od poniedziałku zaczniesz porządnie, od zera.
Czytaj wpisWracasz z dwóch tygodni urlopu. Naprawdę odpoczętego — bez laptopa w plecaku i bez zerkania w skrzynkę przy śniadaniu. Spałeś, chodziłeś, przeczytałeś książkę, która nie była o zarządzaniu. W niedzielę wieczorem czujesz się dobrze i łapiesz się nawet na tym, że myślisz o poniedziałku bez ucisku w żołądku.
Czytaj →Wtorek, dziesiąta rano. Otwierasz plik, przy którym miałeś usiąść w poniedziałek. Czytasz pierwsze zdanie. Zamykasz. Robisz kawę, odpisujesz na trzy maile, porządkujesz zakładki w przeglądarce i odkrywasz, że drukarka wymaga aktualizacji sterownika, którą trzeba zrobić właśnie teraz.
Czytaj →Wchodzisz do restauracji sam. Kelner pyta, ile osób, prowadzi Cię do stolika pod ścianą i zabiera drugie nakrycie. Przy sąsiednim stole ktoś śmieje się w towarzystwie. Ty sięgasz po telefon, zanim jeszcze zdążysz usiąść, bo trzeba mieć coś w rękach.
Czytaj →Artykuły, które mają swoją piosenkę.
Buty do biegania leżą przy drzwiach od trzech dni. Wiesz, że powinieneś wyjść. I nie wychodzisz — bo Twój mózg z ADHD nie umie zamienić „za 40 minut poczuję się lepiej" na motywację tu i teraz. Rozwiązanie: daj mu nagrodę od pierwszej sekundy. Audiobook — ale tylko wtedy, kiedy biegasz.
Czytaj wpisSiedzisz w tym projekcie już szósty miesiąc. Klient jest toksyczny, marża dawno zjechała poniżej zera, a na samą myśl o otwarciu tego folderu na komputerze skacze Ci ciśnienie. Wiesz, że powinieneś to rzucić.
Czytaj →Lubisz czuć się niezbędny. Lubisz ten strzał dopaminy, gdy samodzielnie gasisz pożar w projekcie. Problem zaczyna się, kiedy z wyjątku robi się system — zespół czeka na Twoje decyzje, klienci dzwonią wyłącznie do Ciebie, a Ty nie wychodzisz na urlop bez laptopa. To nie skuteczność. To syndrom Zosi Samosi.
Czytaj →Liczby mówią same za siebie. Firmy cieszące się dużym zaufaniem mają o 63% wyższy poziom lojalności klientów w skali globalnej. Mają 3,5‑krotnie większe szanse na rynkowy sukces niż organizacje z niskim zaufaniem. Brak wiarygodności to konkretne straty: wyższe koszty transakcyjne, wydłużone negocjacje, większe ryzyko zerwania umów.
Czytaj →