Zobacz nasze historie przypadku
Automatyzacja treści, produkcja grafik i wideo, testy, pomiar sprzedaży. Przy każdym wdrożeniu piszemy, co dokładnie było problemem, jak wygląda mechanizm krok po kroku i co z niego przeniesiesz do siebie.
Automatyzacja bloga firmowego
Jeden przebieg, trzy serwisy, trzy różne wymagania
Regularne publikowanie rozbija się o brak czasu, nie o brak tematów. Zobacz, jak działa automatyzacja bloga, w której research, tekst, FAQ, grafika i publikacja powstają w jednym przebiegu — i co trzeba było w niej zmienić, żeby zadziałała na trzech różnych serwisach.
Automatyzacja testów: kurs, funkcja, zrzut ekranu
Agent przechodzi proces tak jak człowiek i mówi, gdzie się zaciął
Autor czyta to, co chciał napisać, a nie to, co napisał — i to samo dotyczy każdego procesu, który sam zbudowałeś. Zobacz, jak wygląda automatyzacja testów, w której agent przechodzi materiał albo ścieżkę w serwisie, wykonuje polecenia zamiast je streszczać i zgłasza w skali ważności.
Automatyzacja produkcji grafik
Jeden opis stylu, cały katalog wygląda jak jedno miejsce
Ilustracje na zamówienie kosztują więcej, niż materiał zarobi na starcie, a robione pojedynczo rozjeżdżają się stylistycznie. Zobacz, jak działa automatyzacja produkcji grafik: od opisu stylu przez generowanie wsadowe po automatyczne wstawianie do treści.
Automatyzacja produkcji wideo
Klatka w stylu marki, ożywienie, montaż z gotowych elementów
Wideo bywa najdroższym krokiem w całej produkcji treści, a przy złym doborze modelu rachunek rośnie kilkukrotnie bez różnicy w efekcie. Zobacz, jak działa automatyzacja produkcji wideo: od klatki startowej w stylu marki po napisy zsynchronizowane z dźwiękiem.
Generator ebooków PDF dla dwóch marek
Jeden mechanizm, osobny styl i osobny rygor dla każdego serwisu
Lead magnet w formie PDF jest tani do wymyślenia i drogi do złożenia. Zobacz, jak działa generator ebooków, w którym treść żyje w plikach tekstowych, a wygląd w szablonie, więc kolejny materiał nie jest osobnym projektem graficznym.
Zbieranie danych o sprzedaży z rozproszonych źródeł
Koniec składania obrazu z czterech paneli, z których każdy mówi co innego
Pytanie „skąd wziął się ten klient” wymaga otwarcia czterech paneli i kończy się przypuszczeniem. Zobacz, jak wygląda zbieranie danych analitycznych z rozproszonych źródeł, w którym źródło wejścia jedzie z użytkownikiem aż do zgłoszenia.
Kalendarz treści na social media z jednego arkusza
Tydzień postów planowany raz, zamiast wymyślany codziennie rano
Kalendarz treści pustoszeje, bo wymyślanie, pisanie, grafika i publikacja dzieją się w jednym okienku czasu. Zobacz, jak wygląda planowanie treści na social media oparte na banku tematów i tygodniowej siatce formatów.
Piosenka firmowa i teledysk z artykułu blogowego
Ten sam temat drugi raz, w formacie, którego nikt nie przewija
Dobry tekst czyta garstka osób i po tygodniu przestaje istnieć. Zobacz, jak z artykułu blogowego powstaje piosenka z teledyskiem: trzy wersje tekstu do wyboru, muzyka z AI, zapętlona scena wideo i napisy zsynchronizowane z wokalem.
Nic w tym tagu.
Case study bez liczby i bez nazwy narzędzia to reklama z lepszą czcionką.
Jak wygląda proces współpracy
Ta sama kolejność, którą przeszło każde wdrożenie opisane wyżej.
Rozmowa — piętnaście minut
Opowiadasz, co dziś robisz ręcznie i jak często. Nie potrzebujemy do tego prezentacji ani dostępu do systemów. Jeśli po tych piętnastu minutach widać, że problem rozwiązuje jedna zmiana w arkuszu, mówimy to i na tym kończymy — nie wystawiamy oferty na wdrożenie, którego nie potrzebujesz.
Audyt procesu
Rozkładamy jeden proces na kroki i mierzymy, ile realnie zajmuje: gdzie czekasz na kogoś, gdzie przeklejasz dane, gdzie wracasz poprawiać błąd. Na końcu dostajesz dokument z policzonym czasem i wskazaniem, które kroki opłaca się zautomatyzować, a które lepiej najpierw uprościć. Ten dokument jest Twój, także wtedy, gdy nie ruszamy dalej.
Zakres i wycena
Rozpisany zakres, termin i cena — nie widełki i nie „to zależy”. Wraz z listą tego, czego w tym zakresie nie ma, bo w tej robocie połowa nieporozumień bierze się z rzeczy nienazwanych. Wycenę dostajesz w 48 godzin od audytu.
Wdrożenie na Twoich danych
Budujemy na kopii Twojego procesu, a nie na przykładzie z dokumentacji. Widzisz działające kroki w trakcie, nie na końcu — i możesz przerwać w momencie, w którym uznasz, że to nie idzie tam, gdzie chciałeś. Rzeczy, które da się zrobić prościej bez AI, robimy prościej bez AI.
Przekazanie i to, co potem
Dostajesz dostęp do wszystkiego, co powstało, i opis, jak to naprawić, gdy przestanie działać o trzeciej w nocy. Automatyzacja, której nie umiesz zatrzymać, jest cudzą własnością wpiętą w Twoją firmę. Opieka jest opcją, nie warunkiem działania.
To może być Twoja firma: proces, który zamyka się bez Ciebie
To, o co pytają przed pierwszą rozmową
Audyt procesu zaczyna się od 1000 zł i kończy dokumentem, który zostaje Twój niezależnie od tego, co dalej. Wdrożenie zaczyna się od 2500 zł i realna cena zależy od liczby systemów, które trzeba połączyć — nie od tego, jak „zaawansowana” jest użyta technologia. Konkretną kwotę dostajesz po audycie, w 48 godzin, razem z zakresem i listą rzeczy nieobjętych.
Prosta automatyzacja jednego procesu to zwykle dwa–trzy tygodnie, licząc od audytu. Dłużej trwa tam, gdzie trzeba dostać się do systemu, który nie ma API i czeka się na dostępy po stronie dostawcy. Termin podajemy w wycenie i jest to termin, nie prognoza; jeśli mamy się nie wyrobić, dowiadujesz się o tym w trakcie, a nie w dniu odbioru.
Nie, ale zmienia koszt i sposób. Tam, gdzie nie ma API, zostaje eksport plików, poczta albo automatyzacja na poziomie interfejsu — działa, tylko psuje się częściej i wymaga innego nadzoru. Powiemy wprost, kiedy takie obejście jest sensowne, a kiedy taniej wyjdzie zmiana systemu, nawet jeśli oznacza to, że tej roboty nie weźmiemy.
Tylko wtedy, gdy się na to zgodzisz, i tylko w zakresie, który ustalimy na piśmie. Sporą część zadań da się zrobić bez wysyłania czegokolwiek na zewnątrz: n8n stoi na Twoim serwerze, a modele bywają uruchamiane lokalnie. Gdzie zewnętrzny model jest potrzebny, pokazujemy, co dokładnie wychodzi w zapytaniu, i zwykle da się to ograniczyć do danych bez informacji osobowych.
To najczęstsze zdanie w pierwszej rozmowie i zwykle nieprawdziwe w jedną albo drugą stronę — dlatego liczymy. Godzina tygodniowo to około pięćdziesięciu godzin rocznie; przy stawce, którą sam sobie liczysz, zwykle wychodzi kwota większa niż wdrożenie. Bywa też odwrotnie i wtedy mówimy, żeby tego nie ruszać. Audyt jest po to, żeby to rozstrzygnąć liczbą, a nie przeczuciem.
Możesz Ty albo my. Przy przekazaniu dostajesz dostępy do wszystkiego, opis architektury i listę typowych awarii z instrukcją naprawy — po to, żeby nie być zakładnikiem wykonawcy. Jeśli wolisz to oddać, opieka jest osobną umową z określonym czasem reakcji. Bez niej system nie przestaje działać; przestaje mieć kogoś, kto go pilnuje.
Na rozmowie tak, w zakresie, na który mamy zgodę — tu publikujemy tylko to, co możemy opisać z liczbami i nazwami narzędzi. Dlatego lista wyżej jest na razie nasza własna: wolimy pokazać kilka systemów, które da się sprawdzić, niż dwadzieścia logotypów bez jednego konkretu.

Opisz proces, który zjada Ci tydzień
Piętnaście minut rozmowy. Jeśli tego nie warto automatyzować, usłyszysz to od razu.
Umów rozmowę