Arkusz jako bank tematów
Najprostsze możliwe narzędzie — i jedyne, do którego ktoś naprawdę wraca.
Tydzień postów planowany raz, zamiast wymyślany codziennie rano
Kalendarz treści pustoszeje, bo wymyślanie, pisanie, grafika i publikacja dzieją się w jednym okienku czasu. Zobacz, jak wygląda planowanie treści na social media oparte na banku tematów i tygodniowej siatce formatów.
Szacunek własny, nie pomiar z logów — czas sprzed wdrożenia nikt u nas nie mierzył stoperem.
Publikowanie w mediach społecznościowych rozbija się nie o pomysły, tylko o moment. Rano trzeba jednocześnie wymyślić temat, napisać tekst, zrobić grafikę i opublikować — cztery różne rodzaje pracy w jednym okienku czasu, którego nie ma.
Klasyczny kalendarz treści tego nie rozwiązuje, bo zakłada, że ktoś go wypełni. Po dwóch tygodniach kalendarz jest pusty i wraca wymyślanie rano.
Rozwiązaniem było rozdzielenie tych czterech prac w czasie: temat powstaje raz, w banku; format wynika z dnia tygodnia; tekst i grafika powstają partiami.
Po dwóch tygodniach kalendarz treści był pusty i wracało wymyślanie posta rano.
CO KONKRETNIE BOLAŁO
Wymyślenie, napisanie, zilustrowanie i opublikowanie to cztery tryby pracy. Robione naraz, codziennie, kończą się porzuceniem.
Bez banku tematów pierwsze pytanie brzmi „o czym dzisiaj" — i to ono zjada większość czasu.
Bez ustalonej siatki wychodzi siedem podobnych postów tygodniowo. Odbiorca przestaje je odróżniać, więc przestaje je czytać.
Ten sam materiał wklejany osobno w każdym serwisie, w innym formacie i o innej porze.
JAK TO DZIAŁA
Tematy zbierają się w arkuszu na bieżąco — z pytań klientów, z rozmów, z wpisów blogowych. Nie trzeba ich wymyślać w momencie publikacji, bo już czekają.
Format nie jest decyzją podejmowaną co rano, tylko wynika z pozycji w tygodniu. Dzięki temu tydzień ma rytm, a odbiorca wie, czego się spodziewać.
Cały tydzień pisze się za jednym posiedzeniem, w jednym trybie pracy. Grafiki powstają serią z tego samego opisu stylu, więc tydzień wygląda jak całość.
Zaplanowane materiały wychodzą na wszystkie kanały z jednego narzędzia, w ustalonych porach. Rano nie dzieje się nic, co wymagałoby decyzji.
Najprostsze możliwe narzędzie — i jedyne, do którego ktoś naprawdę wraca.
Format wynika z dnia, nie z nastroju. To zdejmuje jedną decyzję dziennie.
Pisanie i grafika w blokach, nie codziennie po kawałku.
Kanały obsługiwane z jednego miejsca, z zaplanowanymi porami.
Pusty kalendarz to nie problem dyscypliny. To znak, że brakuje banku tematów, z którego dałoby się go wypełnić.
Nie pisanie było kosztem, tylko decydowanie. Kiedy format wynika z dnia tygodnia, zostaje sama treść.
Tydzień napisany za jednym razem trzyma jeden ton. Siedem postów pisanych w siedem poranków brzmi jak siedem różnych osób.
Bank tematów działa. Brakuje kroków po jego drugiej stronie.
Najlepsze tematy padają w rozmowach i giną. Przebieg, który je zbiera i dopisuje do banku, zasilałby go bez wysiłku.
Post sprzed roku jest dla większości odbiorców nowy. Brakuje kroku, który wybiera te warte powtórzenia.
Dziś siatka formatów jest ustalona z góry. Mogłaby wynikać z tego, co realnie czytają odbiorcy.
Nie zaczynaj od kalendarza. Zacznij od banku.
Jeśli publikujesz zrywami i wiesz, że powinieneś regularnie, ale kalendarz pustoszeje po dwóch tygodniach — problem jest w kolejności, nie w dyscyplinie.