Pozyskiwanie klientów z internetu — SEO, treści i strona
Strona jest, telefon milczy. Pod tym jednym zdaniem siedzą trzy różne sytuacje: nikt na stronę nie trafia, trafia i wychodzi, albo przychodzą zapytania spoza Twojego rynku. Każdą leczy się czym innym, a najczęstszy błąd polega na kupieniu kampanii, kiedy problemem jest strona.
Który z tych przypadków to Twój?
Pod „strona jest, telefon milczy” siedzą trzy różne sytuacje. Każda wymaga czego innego, więc zaczynam od ustalenia, która to Twoja.
Nikt nie trafia
Ruchu nie ma prawie wcale. Zaczynamy od tego, czy Twoi klienci w ogóle szukają tego, co sprzedajesz — i jakimi słowami.
Trafiają i wychodzą
Ruch jest, kontaktów nie ma. Wtedy problem siedzi w tym, co strona mówi w pierwszych sekundach, a nie w jej wyglądzie.
Kontakty są, ale nie te
Zapytania przychodzą od osób poza Twoim rynkiem. To problem obietnicy i kierowania, nie liczby wejść.
Co robię w każdym z tych przypadków
Cztery obszary pracy. Nie wchodzą w grę wszystkie naraz — dobieram je do tego, co wyszło z diagnozy.
Klasyczne SEO plus obecność w odpowiedziach generowanych przez modele. Zaczynam od audytu i od pytania, czy fraza, na którą chcesz być widoczny, ma cokolwiek wspólnego z decyzją zakupową. Bywa, że popularna fraza przynosi ruch, który nigdy nie kupi — wtedy szkoda na nią budżetu.
Kolejność sekcji, obietnica w pierwszym ekranie, jedno wyraźne działanie zamiast sześciu równorzędnych. To zwykle tańsza zmiana niż kampania, a częściej odpowiada za brak kontaktów niż sam ruch.
Materiały pisane pod moment, w którym klient wybiera — nie pod ogólną świadomość marki. Każdy tekst ma odpowiadać na pytanie, które ktoś naprawdę zadaje przed zakupem.
Najtańszy klient to ten, który się odezwał, a nie dostał odpowiedzi na czas. Zanim dołożymy ruchu, sprawdzam, co dzieje się z zapytaniami, które masz dzisiaj.
Kolejność
Od czego zaczynam u Ciebie
Zostawiam na później
- Budżet na kampanie płatne
- Przebudowa całej strony
- Nowa identyfikacja wizualna
- Obecność na kolejnym kanale społecznościowym
- Automatyzacja marketingu
Zaczynam od tego
- Sprawdzam, ile ruchu naprawdę jest i skąd przychodzi
- Patrzę, co robią osoby, które już weszły na stronę
- Poprawiam obietnicę w pierwszym ekranie
- Domykam obsługę zapytań, które już przychodzą
- Zawężam przekaz do jednej grupy klientów
Trzy kroki, zanim wydasz budżet
Diagnoza, nie audyt na 40 stron
Patrzę na dane, które już masz — wejścia, źródła, zachowanie na stronie. Celem jest jedno zdanie: czy to problem ruchu, czy problem konwersji. Bez tego zdania każda kolejna decyzja jest zgadywaniem.
Jedna zmiana o największej dźwigni
Wybieramy tę, która przy najmniejszym nakładzie zmienia najwięcej. Zwykle jest to treść, rzadziej technologia, prawie nigdy nowy kanał. Mierzymy efekt, zanim dołożymy kolejną.
Rytm zamiast zrywu
Widoczność buduje się powtarzalnością, a nie jednorazową kampanią. Ustalamy, co realnie da się utrzymać przy Twoim czasie — lepszy jest skromny plan, który przetrwa gorszy miesiąc, niż ambitny, który padnie w trzecim tygodniu.
Najczęstsze pytania
Zmiany na stronie potrafią dać sygnał w tygodniach, bo działają na ruchu, który już masz. Widoczność w wyszukiwarce buduje się miesiącami i tak też ją planuję. Jeśli ktoś obiecuje Ci pierwszą pozycję w miesiąc, sprzedaje ryzyko, nie usługę.
Zwykle nie na starcie. Częściej zmieniamy kolejność sekcji i to, co strona mówi w pierwszym ekranie. Pełna przebudowa ma sens, gdy technicznie nie da się jej rozwijać — i wtedy mówię to wprost.
To zależy od tego, ile masz czasu i ile pieniędzy. Reklama daje ruch od razu i kończy się razem z budżetem. SEO jest wolniejsze i zostaje. Przy małej firmie zwykle zaczynamy od tego, co da się utrzymać bez stałego wydatku.
Tak, ale rzadko zaczynam od nich. Kanał społecznościowy wymaga rytmu publikacji, a ten wymaga czasu, którego zwykle brakuje bardziej niż budżetu. Najpierw domykamy to, co przynosi kontakty dziś.
Powiem to i nie sprzedam Ci pozycjonowania. Są branże, w których decyzja zapada z polecenia albo na targach. Wtedy sensowniejsze bywa poprawienie tego, co widzi klient z polecenia, niż walka o frazy.
Po wdrożeniu
Nie znikam w dniu odbioru
Każde wdrożenie ma okres, w którym zostaję przy nim razem z Tobą — wliczony w cenę projektu, o długości ustalanej razem z zakresem prac.
Naprawa błędów wdrożenia
Jeśli coś działa inaczej, niż zostało uzgodnione, poprawiam to bez osobnej wyceny i bez ustalania, czyja to wina.
Wzmożona obserwacja po uruchomieniu
Pierwsze tygodnie są najbardziej ryzykowne, bo dopiero wtedy rozwiązanie spotyka prawdziwe dane. W tym czasie patrzę na nie częściej.
Dokumentacja i dostępy po Twojej stronie
Konta, klucze i opis rozwiązania są Twoje od pierwszego dnia. Możesz to rozwijać ze mną albo bez — i wiesz, co obejmuje gwarancja, zanim podpiszemy umowę.
Sprawdźmy, czy to problem ruchu, czy strony
Na tej podstawie powiem, czy problemem jest ruch, czy to, co się z nim dzieje po wejściu. Piętnaście minut wystarczy, żeby to rozdzielić.
Umów rozmowę