Czyli o tym, dlaczego pytanie „czy ten czat jest zgodny z RODO” nie ma odpowiedzi, a pytanie „czyje dane właśnie wklejam” ma ją zawsze.
Poniedziałek, kwadrans po dziewiątej. Klient przysłał długiego maila z reklamacją: trzy akapity pretensji, numer zamówienia, adres dostawy i zdanie o tym, że przez opóźnioną paczkę musiał przełożyć zabieg w szpitalu. Chcesz odpisać spokojnie i rzeczowo, więc zaznaczasz całość, kopiujesz i wklejasz do czatu z prośbą: „pomóż mi odpowiedzieć uprzejmie”. Kursor stoi nad przyciskiem „wyślij”. I wtedy pojawia się myśl, którą zna chyba każdy właściciel małej firmy.
Właściwie, czy mi wolno?
Większość ludzi odpowiada sobie tak samo: zależy od narzędzia. Jeden czat jest „bezpieczny”, inny nie. Ktoś słyszał, że w płatnej wersji wszystko jest w porządku, ktoś inny, że AI i RODO w ogóle się nie dogadają. A gdyby to w ogóle nie była sprawa narzędzia?
RODO nie zna pojęcia „bezpieczny czat”. Rozporządzenie pyta o trzy rzeczy: czyje dane przetwarzasz, na jakiej podstawie i komu je przekazujesz. Ten sam mail od klienta może być w porządku w jednym narzędziu i nie być w porządku w żadnym, bo zawiera wzmiankę o zdrowiu. Granica nie biegnie po nazwie narzędzia, tylko po tym, czyje dane i na jakiej podstawie przetwarzasz. Nie trzeba do tego prawnika na etacie, wystarczą trzy pytania zadawane przed wklejeniem.
Że to nie jest problem wydumany, pokazują liczby. W badaniu Cisco z 2024 roku, opartym na odpowiedziach 2600 specjalistów od prywatności i bezpieczeństwa z 12 krajów, 48% przyznało, że wpisywało do narzędzi generatywnej AI niepubliczne informacje o firmie, a 45% informacje o pracownikach. W Polsce Społeczny Zespół Ekspertów przy Prezesie UODO zapytał organizacje o ich gotowość. Według omówienia tego badania nawet ponad połowa podmiotów nie widzi związku między korzystaniem z AI a przetwarzaniem danych osobowych, a gotowych do wdrożenia AI zgodnie z RODO czuje się tylko 4%.
Zgodność z RODO to cecha sposobu użycia, nie programu
Narzędzie może Ci dać warunki, które pozwalają przetwarzać dane legalnie: umowę, ustawienia prywatności, serwery w Europie. Ale to Ty decydujesz, co do niego trafia i po co. W języku rozporządzenia jesteś administratorem, czyli tym, kto ustala cele i sposoby przetwarzania (art. 4 pkt 7 RODO). Dostawca czatu, z którym masz umowę, jest zwykle podmiotem przetwarzającym: robi z danymi tylko to, co mu zlecisz.
Dlatego lista „dozwolonych narzędzi” w firmie to dobry początek, ale nie odpowiedź. Na liście może stać firmowe konto z podpisaną umową, a pracownik i tak wklei tam całą bazę mailingową, której nikt nie zbierał w tym celu. Narzędzie było zatwierdzone. Przetwarzanie już nie.
Zamiast listy potrzebujesz trzech pytań, zadawanych przy każdym wklejeniu, w którym pojawia się cokolwiek o ludziach. Brzmią prosto, a każde odcina inny rodzaj błędu. Pierwsze sprawdza, czy dane w ogóle należą do Ciebie. Drugie, czy cel, w którym sięgasz po AI, mieści się w tym, po co je zebrałeś. Dopiero trzecie dotyczy narzędzia, a konkretnie umowy, na której działa.
Dane osobowe siedzą w tekście, nawet gdy nie ma w nim nazwiska
Dane osobowe to według art. 4 pkt 1 RODO „wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej”. Najwięcej znaczą ostatnie słowa. Numer zamówienia, adres dostawy, stanowisko w pięcioosobowej firmie, opis sytuacji, który pasuje tylko do jednego klienta: każda z tych rzeczy pozwala ustalić, o kogo chodzi, jeśli ktoś ma resztę informacji. A Ty ją masz, bo to Twój klient.
Pierwsza pułapka to dane firm. Informacje o spółce z o.o. nie są danymi osobowymi. Tyle że duża część klientów małych firm w Polsce to jednoosobowe działalności, w których imię i nazwisko jest częścią nazwy. Faktura dla „Usługi Remontowe Jan Kowalski” to faktura z danymi osobowymi, choć wystawiłeś ją firmie.
Druga pułapka to zastępniki. Zamiana nazwiska na [KLIENT] to dobry nawyk, ale prawnie zwykle jest to pseudonimizacja, a nie anonimizacja. Motyw 26 RODO mówi wprost, że dane spseudonimizowane, które da się przypisać osobie za pomocą dodatkowych informacji, nadal są danymi osobowymi. Europejska Rada Ochrony Danych powtarza to w wytycznych 01/2025 o pseudonimizacji. Skoro wiesz, kto kryje się pod [KLIENT] z poniedziałkowej reklamacji, dane nie przestały być osobowe. Ryzyko spadło, i to jest realna korzyść. Przepustką to jednak nie jest.
Anonimizacja zaczyna się tam, gdzie z tekstu nie da się już dojść do konkretnej osoby, także Tobie. Tak wygląda pytanie zadane ogólnie: „jak odpowiedzieć klientowi, który narzeka na spóźnioną dostawę i grozi złą opinią?”. Bez wklejonego maila, bez numeru, bez szczegółu, który wskazuje jednego człowieka. Do takiego pytania RODO nie ma nic do dodania. Ile Twoich codziennych zapytań do czatu dałoby się zadać właśnie w tej formie?
Pytanie pierwsze: czy to są Twoje dane, czy powierzone
W małej firmie usługowej najwięcej zależy od roli, w jakiej masz dane. Dane własnych klientów, zebrane przy sprzedaży, administrujesz Ty. Ale agencja, która prowadzi newsletter klienta, biuro, które obsługuje jego dokumenty, albo software house z dostępem do bazy sklepu przetwarzają cudze dane. Robią to w imieniu klienta, na podstawie umowy powierzenia.
Umowa powierzenia działa jak szatnia. Przyjmujesz płaszcz na przechowanie, ale nie możesz go pożyczyć dalej. RODO ujmuje to tak: podmiot przetwarzający nie korzysta z usług innego podmiotu przetwarzającego bez uprzedniej szczegółowej lub ogólnej pisemnej zgody administratora (art. 28 ust. 2). Dostawca AI, do którego wklejasz dane klienta Twojego klienta, jest właśnie takim „innym podmiotem”.
W praktyce wygląda to tak. Agencja chce, żeby model posegmentował listę subskrybentów klienta według zainteresowań. Najpierw trzeba zajrzeć do umowy z klientem. Jeśli wymienia ona dalszych podwykonawców zamkniętą listą, a dostawcy AI na niej nie ma, odpowiedź brzmi „nie”, niezależnie od tego, jak dobrze skonfigurowane jest firmowe konto. Jeśli umowa daje zgodę ogólną, art. 28 ust. 2 każe uprzedzić klienta o nowym podwykonawcy, żeby mógł się sprzeciwić. Klient odpowiada za te dane przed swoimi ludźmi i ma prawo wiedzieć, gdzie lądują.
📖 Ze słownika Noraline: Umowa powierzenia przetwarzania danych (DPA) — umowa, w której administrator zleca innej firmie przetwarzanie danych osobowych w swoim imieniu i na swoje polecenie. Wymaga jej art. 28 RODO. Określa między innymi przedmiot, czas trwania, rodzaj danych i zasady korzystania z dalszych podwykonawców, a do nich należą także dostawcy narzędzi AI.
Pytanie drugie: czy AI mieści się w celu, w którym zebrałeś dane
Każde przetwarzanie danych osobowych potrzebuje jednej z sześciu podstaw z art. 6 ust. 1 RODO. Są to zgoda, umowa, obowiązek prawny, ochrona żywotnych interesów, zadanie publiczne i prawnie uzasadniony interes. W małej firmie w praktyce liczą się trzy: umowa, obowiązek prawny i uzasadniony interes.
Dobra wiadomość: AI zwykle nie wymaga nowej podstawy. Odpisując klientowi na reklamację, przetwarzasz jego dane po to, żeby wykonać umowę. To, że brudnopis odpowiedzi przygotował model, nie zmienia celu. Narzędzie jest tu tym samym, czym edytor tekstu z autokorektą.
Kłopot zaczyna się, kiedy zmienia się cel. Wrzucasz do modelu historię zamówień wszystkich klientów, żeby wytypować, komu wysłać ofertę? Zbierałeś te dane do realizacji zamówień, a teraz budujesz z nich profil marketingowy. Art. 6 ust. 4 każe wtedy ocenić, czy nowy cel da się pogodzić ze starym. Liczy się między innymi związek między celami, charakter danych i możliwe skutki dla ludzi. Czasem wyjdzie, że tak. Czasem, że potrzebujesz zgody albo przynajmniej informacji dla klientów i możliwości sprzeciwu.
Uzasadniony interes kusi, bo brzmi elastycznie. Europejska Rada Ochrony Danych w opinii 28/2024 o modelach AI przypomniała jednak, że nie jest to podstawa domyślna. Trzeba przejść test w trzech krokach: czy interes jest zgodny z prawem, czy przetwarzanie jest do niego niezbędne i czy nie przeważają prawa osób, których dane dotyczą. Opinia dotyczy głównie firm, które modele budują i wdrażają. Logika działa jednak także w mniejszej skali. „Bo tak wygodniej” odpada na drugim kroku, jeśli to samo dało się zrobić bez danych osobowych.
Pytanie trzecie: na jakich warunkach dostawca przyjmuje to, co wklejasz
Dopiero teraz w grę wchodzi narzędzie, a konkretnie umowa, na której działa. Ten sam model bywa dostępny na dwóch zupełnie różnych zasadach. Anthropic ogłosił w sierpniu 2025 roku, że rozmowy z kont Claude Free, Pro i Max mogą służyć do trenowania modeli, jeśli użytkownik się na to zgodzi, a dane są wtedy przechowywane do pięciu lat zamiast 30 dni. Zmiana nie objęła usług na warunkach komercyjnych ani API. OpenAI deklaruje z kolei, że dane z ChatGPT Enterprise, Business i API domyślnie nie służą do trenowania, i do tych usług oferuje umowę powierzenia.
Dlaczego trenowanie ma znaczenie prawne, a nie tylko wizerunkowe? Checklista UODO dla małych i średnich firm wyjaśnia to jednym zdaniem. Jeśli dostawca wykorzystuje wprowadzone dane do własnych celów, przestaje działać wyłącznie na Twoje polecenie i w tym zakresie sam staje się administratorem (art. 28 ust. 10). Dane klienta przestają być wtedy powierzone. Zostały przekazane komuś, kto ma wobec nich własne plany, a na to potrzebowałbyś zupełnie innej podstawy.
Przy każdym koncie, na którym zespół pracuje z danymi klientów, sprawdzasz więc cztery rzeczy:
Czy dostawca może uczyć modele na tym, co wklejasz, i czy da się to wyłączyć. Od tej odpowiedzi zależy, czy nadal jest Twoim podwykonawcą.
Czy do konta jest umowa powierzenia przetwarzania danych. Bez niej nie ma czego pokazać ani klientowi, ani urzędowi.
Gdzie leżą serwery i czy dane wychodzą poza Europejski Obszar Gospodarczy.
Jak długo dostawca trzyma historię rozmów i załączone pliki oraz czy możesz je usunąć.
Dwie ostatnie pozycje mają własne przepisy. Serwery poza EOG uruchamiają reguły przekazywania danych do państw trzecich (art. 44–49). Historia rozmów trzymana latami, choć była potrzebna na pięć minut, kłóci się z zasadą ograniczenia przechowywania z art. 5 ust. 1 lit. e.
Wpis o shadow AI opisywał ten sam obszar od strony zespołu: co się dzieje, gdy ludzie pracują na prywatnych kontach, których firma nie widzi. Tu patrzymy od drugiej strony. Nawet idealnie skonfigurowane firmowe konto rozwiązuje tylko trzecie pytanie. Na dwa pierwsze nie odpowie żadne ustawienie w panelu.
Czerwona strefa: czego nie wkleisz nawet do najlepszego konta
Przy niektórych danych odpowiedź na trzy pytania prawie zawsze wypada źle, bez względu na narzędzie. Pierwsza grupa to dane szczególnych kategorii z art. 9. Ich przetwarzanie jest co do zasady zakazane, a wyjątki są wąskie.
Zdanie o zabiegu w szpitalu z poniedziałkowego maila to właśnie taka dana. Wystarczy je usunąć przed wklejeniem, a odpowiedź na reklamację nic na tym nie straci.
Druga grupa to dane dzieci. Trzecia to sytuacje, w których wynik modelu ma rozstrzygać o człowieku: komu dać rabat, czyją reklamację uznać, kogo odrzucić. Art. 22 daje ludziom prawo, by nie podlegać decyzji opartej wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, jeśli wywołuje ona wobec nich skutki prawne albo w podobny sposób istotnie na nich wpływa. Model może przygotować propozycję. Decyduje człowiek, który naprawdę może ją zmienić, a nie tylko kliknąć „zatwierdź”.
Checklista UODO robi z tych przypadków bezpiecznik. Kiedy firma dotrenowuje model na własnych danych, kiedy narzędzie wpływa na sytuację prawną ludzi, kiedy w grę wchodzą dane wrażliwe lub dane dzieci albo kiedy dane wychodzą poza EOG, prosta lista już nie wystarcza. Trzeba sięgnąć po wersję rozszerzoną albo po specjalistę. Rozszerzona wersja obejmuje też obowiązki z AI Act, o których część pisaliśmy przy okazji oznaczania treści generowanych przez AI. Te tematy nie są dla małej firmy zamknięte, wymagają jednak innego przygotowania niż pół godziny z checklistą.
Zielona strefa jest większa, niż się wydaje
Większość pracy z AI w małej firmie w ogóle nie dotyka danych osobowych. Szkic oferty bez nazwy klienta, plan wpisu na bloga, poprawa regulaminu, formuła w arkuszu, streszczenie publicznego raportu, scenariusz rozmowy handlowej, analiza sprzedaży zsumowanej po miesiącach. W żadnym z tych zadań nie występuje konkretny człowiek, więc trzy pytania kończą się na pierwszym. Osobną sprawą zostaje tajemnica przedsiębiorstwa, ale to już nie jest kwestia RODO.
Druga grupa to zadania, w których dane osobowe są, ale wszystkie trzy odpowiedzi wypadają czysto. Twój własny klient, cel zgodny z tym, po co dane zebrałeś, firmowe konto z umową powierzenia i wyłączonym trenowaniem. Poniedziałkowa reklamacja, po usunięciu zdania o szpitalu, ląduje właśnie tutaj. Podobnie streszczenie korespondencji z kontrahentem albo notatka ze spotkania z klientem.
Pytanie z ramki robi tu większość roboty. Do uprzejmej odpowiedzi na reklamację model nie potrzebuje adresu dostawy. Do poprawy stylu umowy nie potrzebuje numeru PESEL. Ta sama reguła działa przy budowaniu bazy wiedzy dla AI: pliki, które model ma czytać stale, przechodzą przez te same trzy pytania co pojedynczy mail.
Siedem sytuacji z małej firmy i werdykt dla każdej
Ta sama czynność, czyli wklejenie tekstu do czatu, dostaje różne werdykty w zależności od tego, czyje dane niesie i po co. Zestawienie poniżej zbiera typowe przypadki. Konkretną umowę i tak trzeba doczytać, za to granica jest tu dobrze widoczna.
| Sytuacja | Czyje dane i jaka podstawa | Werdykt |
|---|---|---|
| Poprawa stylu oferty bez nazwy klienta | Brak danych osobowych | Wolno. Tajemnica firmy to osobna sprawa. |
| Odpowiedź na reklamację własnego klienta | Twoje dane, wykonanie umowy | Wolno na koncie firmowym z umową powierzenia. Usuń zbędne szczegóły. |
| Ten sam mail ze wzmianką o zdrowiu | Dane szczególnej kategorii (art. 9) | Usuń tę informację przed wklejeniem. |
| Agencja segmentuje listę subskrybentów klienta | Dane powierzone (art. 28 ust. 2) | Tylko za zgodą klienta na dalszego podwykonawcę. |
| Historia zamówień wszystkich klientów do typowania ofert | Twoje dane, nowy cel | Najpierw ocena zgodności celów (art. 6 ust. 4) i informacja dla klientów. |
| Mail klienta na prywatnym koncie z włączonym trenowaniem | Dostawca staje się administratorem (art. 28 ust. 10) | Nie, nawet jeśli dwa pierwsze pytania wypadają dobrze. |
| Model sam decyduje, czy uznać reklamację | Decyzja o człowieku (art. 22) | Model proponuje, decyduje człowiek. |
Checklista UODO dla małych firm zajmuje pół godziny
W 2026 roku UODO opublikował listy pytań dla organizacji, które chcą korzystać z AI. Jedna z nich jest przeznaczona dla małych i średnich firm używających gotowych narzędzi bez trenowania własnych modeli. Według komunikatu autorem list jest prof. Dominik Lubasz z Uniwersytetu Łódzkiego. Sama wersja dla MŚP zapowiada, że nie wymaga wiedzy prawniczej, a jej wypełnienie zajmuje około 30 minut. Kolejność pytań jest celowa: najpierw ustalasz, jakie dane trafiają do narzędzia, dopiero potem oceniasz, czy wolno je tam wprowadzać.
Nie wszystko da się odłożyć na później. Lista wymienia cztery rzeczy, które musisz mieć, zanim użyjesz narzędzia na danych klientów lub pracowników: umowę z dostawcą, ustaloną podstawę przetwarzania, informację dla osób, których dane trafiają do narzędzia, oraz wiedzę, gdzie te dane są przechowywane. Szkolenie zespołu czy zasady wprowadzania danych mogą iść równolegle.
Checklista sama zaznacza, że nie zastępuje porady prawnej i że jej wypełnienie nie potwierdza zgodności z RODO. Robi jednak coś, czego brakuje w większości małych firm. Zamienia ogólny niepokój „czy wolno?” w kolumnę konkretnych zadań z nazwiskiem i terminem.
Trzy pytania na kartce przy biurku wystarczą zespołowi na co dzień
Zespół nie będzie przy każdym wklejeniu czytał rozporządzenia ani checklisty. Checklistę wypełnia się raz na zastosowanie, a pytania przy biurku zadaje się codziennie. Potrzebna jest więc kartka z trzema pytaniami i jedna osoba, do której idzie się z wątpliwością. Czyje to dane? Czy cel mieści się w tym, po co je mamy? Czy konto, na którym pracuję, ma umowę i wyłączone trenowanie? Do tego jedna reguła praktyczna: usuń z tekstu wszystko, czego model nie potrzebuje do zadania.
Wróć na chwilę do poniedziałkowej reklamacji. Twój klient, cel zgodny z umową, firmowe konto. Jedno zdanie do skreślenia, to o szpitalu, i można wysyłać. Cała procedura zajęła mniej czasu niż przeczytanie maila. Najwięcej dało w niej to, że zanim cokolwiek wkleiłeś, przeczytałeś, co właściwie jest w tekście.
Jeśli AI ma u Ciebie pracować także w procesach firmy, poza oknem czatu, te trzy pytania lepiej rozstrzygnąć raz, w projekcie wdrożenia, niż zostawiać je ludziom przy każdym kliknięciu. Tym zajmujemy się przy automatyzacjach i wdrożeniach AI.
Sprawdźmy, co da się zdjąć z Twojej głowy
Wiesz, w których miejscach Twoja firma już przepuszcza dane klientów przez AI i na jakich kontach? Przejdę z Tobą po procesach, wskażę, gdzie dane trzeba odciąć, a gdzie AI może pracować bez obaw.
Napisz do mnie →Najczęściej zadawane pytania
RODO nie ocenia narzędzi, tylko sposób przetwarzania danych. To samo narzędzie może być użyte legalnie albo z naruszeniem przepisów. Decydują trzy rzeczy: czyje dane wklejasz, czy cel mieści się w podstawie, na której je zebrałeś, oraz na jakich warunkach dostawca je przyjmuje. Konto firmowe z umową powierzenia i wyłączonym trenowaniem rozwiązuje tylko trzecią kwestię. Dwie pierwsze zależą od firmy, która z narzędzia korzysta.
Zwykle nie. Zamiana nazwiska na zastępnik to pseudonimizacja, a według motywu 26 RODO dane spseudonimizowane, które da się przypisać osobie przy użyciu dodatkowych informacji, nadal są danymi osobowymi. Skoro firma wie, kto kryje się pod zastępnikiem, RODO dalej obowiązuje. Pseudonimizacja zmniejsza ryzyko i jest dobrym nawykiem. Poza RODO wychodzi dopiero tekst zanonimizowany, z którego nikt, także firma, nie ustali konkretnej osoby.
Tylko za zgodą klienta. Agencja, biuro czy software house, które przetwarzają dane w imieniu klienta, są podmiotem przetwarzającym. Art. 28 ust. 2 RODO zakazuje im korzystania z dalszych podmiotów przetwarzających bez szczegółowej lub ogólnej pisemnej zgody administratora. Dostawca AI jest takim dalszym podmiotem. Trzeba więc sprawdzić umowę powierzenia z klientem: przy zamkniętej liście podwykonawców potrzebna jest zmiana umowy, przy zgodzie ogólnej uprzedzenie klienta.
Różnicą jest umowa i trenowanie modeli. Konta konsumenckie, na przykład Claude Free, Pro i Max, mogą służyć do trenowania modeli, jeśli użytkownik się na to zgodzi. Usługi biznesowe i API są zwykle domyślnie z tego wyłączone i oferują umowę powierzenia. Według checklisty UODO dostawca, który używa wprowadzonych danych do własnych celów, w tym zakresie sam staje się administratorem (art. 28 ust. 10), więc dane klienta przestają być tylko powierzone.
Najostrożniej trzeba traktować dane szczególnych kategorii z art. 9 RODO, czyli między innymi informacje o zdrowiu, poglądach, wyznaniu, przynależności związkowej, dane genetyczne i biometryczne. Ich przetwarzanie jest co do zasady zakazane. Podobnie dane dzieci. Osobną granicą są decyzje o ludziach: według art. 22 RODO decyzja wywołująca skutki prawne nie może zapadać wyłącznie automatycznie. Model może ją przygotować, rozstrzyga człowiek.
Zwykle nie, jeśli cel się nie zmienia. Odpowiedź na reklamację przygotowana z pomocą modelu nadal służy wykonaniu umowy z klientem, więc wystarcza podstawa, na której dane zebrano. Nowa ocena jest potrzebna przy zmianie celu, na przykład gdy historia zamówień ma posłużyć do typowania ofert. Art. 6 ust. 4 każe wtedy sprawdzić zgodność nowego celu ze starym, a czasem potrzebna będzie zgoda albo informacja dla klientów.
To lista pytań opublikowana przez UODO dla małych i średnich firm, które używają gotowych narzędzi AI bez trenowania własnych modeli. Wypełnia się ją osobno dla każdego zastosowania narzędzia, w około 30 minut, bez wiedzy prawniczej. Więcej niż trzy odpowiedzi NIE oznaczają, że trzeba skonsultować się ze specjalistą. Przed użyciem narzędzia na danych klientów firma powinna mieć umowę z dostawcą, podstawę przetwarzania, informację dla osób i wiedzę o miejscu przechowywania danych.
Szymon Mojsak
Ekspert automatyzacji procesów biznesowych i współwłaściciel RCPonline — systemu rejestracji czasu pracy.
Teoria zastosowana w praktyce — treści opieram na własnych doświadczeniach zdobytych przy wdrożeniach i w relacjach międzyludzkich.
Poszerzam horyzonty — nieustannie rozwijam wiedzę z zakresu marketingu, psychologii i IT.
Zamieniam twórczy chaos w kierunek — najpierw pytanie „po co”, dopiero potem „jak”. Pomagam zrozumieć procesy, by je usprawnić.
Ten materiał powstał z udziałem AI
Narzędzia AI — wspierały research, redakcję tekstu i przygotowanie ilustracji.
Autor — wybiera temat, pisze pierwszą wersję i redaguje całość przed publikacją. Doświadczenia, oceny i punkt widzenia w tekście są jego własne.
Ładowanie komentarzy...