Kreator CV

Kreator CV online — PDF do systemów ATS

Wypełniasz pola, a po prawej rośnie gotowy plik PDF — nie makieta, tylko dokładnie ten dokument, który pobierzesz. Z warstwą tekstu, więc oprogramowanie rekrutacyjne wyciągnie z niego treść zamiast pustej strony.

A4 jedna kolumna, kolejność jak dla parsera
tekst zaznaczysz i skopiujesz każde zdanie
1:1 podgląd to ten sam plik
bez konta konto tylko po to, by wrócić do szkicu

Zanim CV zobaczy człowiek

Dobre CV, którego nikt nie przeczytał

Zgłoszenia na wiele ofert nie trafiają najpierw do człowieka, tylko do oprogramowania rekrutacyjnego — w skrócie ATS. Zanim ktokolwiek oceni Twój układ, program próbuje wyciągnąć z pliku sam tekst: imię, stanowiska, daty, umiejętności. Kiedy nie ma czego wyciągać, dalsza droga wygląda tak.

1

Wysyłasz zgłoszenie

Plik wygląda dobrze: równe marginesy, ikonki przy telefonie i mailu, całość na jednej stronie.

2

Plik trafia do systemu

Program otwiera PDF i szuka w nim tekstu, żeby rozłożyć go na pola: kontakt, doświadczenie, wykształcenie.

3

Nie ma czego wyciągnąć

Kiedy PDF jest w środku obrazkiem, tekstu w nim nie ma. Do bazy trafia zgłoszenie z pustą treścią.

6

I znowu od początku

Kolejna oferta, ten sam typ pliku, ten sam wynik. Problem nie siedział w treści, tylko w tym, czym jest ten plik.

5

Poprawiasz treść

Przestawiasz zdania, dopisujesz osiągnięcia, skracasz opis stanowiska. I zapisujesz plik tak samo jak poprzednio.

4

Cisza

Nie dostajesz nawet odmowy. Trudno odrzucić coś, czego system nie umiał przeczytać.

Odrzucenie boli, ale przynajmniej znaczy, że ktoś przeczytał. Plik, z którego nie da się wyciągnąć tekstu, nie dostaje nawet odmowy. nie dostaje nawet odmowy
Szymon Mojsak

Co robi z tym kreator

Plik, który da się przeczytać maszynowo

Żaden kreator nie załatwi Ci rozmowy. Może za to zdjąć z drogi przeszkodę, o której się nie wie, dopóki się na nią nie wpadnie.

PDF z warstwą tekstu

Plik powstaje z tekstu, nie ze zrzutu ekranu. Zaznaczysz w nim zdanie myszką — i dokładnie to samo wyciągnie z niego system rekrutacyjny.

Etykiety zamiast ikonek

Przy kontakcie stoi „E-mail:”, „Telefon:”, „Adres:”. Parser nie musi zgadywać, co znaczy obrazek koperty — a fontów z emoji w PDF-ach i tak nie ma.

Jedna kolumna

Sekcje idą jedna pod drugą, więc kolejność czytania jest taka sama dla człowieka i dla maszyny. Dwie kolumny obok siebie potrafią się przy odczycie przepleść.

Nazwy sekcji, które systemy znają

Doświadczenie zawodowe, Edukacja, Umiejętności, Języki. Bez „Mojej drogi” i „Czym się zajmuję” — ładnie brzmią, ale program ich nie rozpozna.

Linki, które są linkami

LinkedIn, GitHub i portfolio trafiają do pliku jako klikalne odnośniki, a nie jako podkreślony tekst do ręcznego przepisania.

Podgląd to ten sam plik

To, co widzisz na ekranie, nie jest podobizną Twojego CV. To jest ten plik, który pobierzesz — strona po stronie, co do złamania wiersza.

Zanim klikniesz

Komu ten kreator się przyda, a komu nie

Ma sens, jeśli
  • Aplikujesz przez formularze na stronach kariery, gdzie zgłoszenie trafia najpierw do systemu.
  • Nie chcesz spędzać wieczoru na walce z formatowaniem w Wordzie.
  • Potrzebujesz kilku wersji CV i chcesz wracać do szkicu zamiast przepisywać.
  • Zależy Ci, żeby dokument dało się odczytać maszynowo, a nie tylko żeby ładnie wyglądał.
Odpuść, jeśli
  • Potrzebujesz mocno graficznego portfolio — do tego lepsze będzie narzędzie do projektowania.
  • Twoja branża wymaga nietypowego układu, którego kreator nie obsługuje.
  • Szukasz kogoś, kto napisze treść za Ciebie. Kreator dba o formę, treść zostaje po Twojej stronie.

Pobranie pliku wiąże się z zapisem do newslettera — mówimy o tym wprost, zanim zaczniesz.

Jak to wygląda

Dwie rzeczy, które się wydarzą

Wypełniasz pola, a plik rośnie obok

Po każdej zmianie podgląd odświeża się w kilka sekund i pokazuje realne łamanie stron. Zobaczysz od razu, czy wpis o pracy zmieścił się na pierwszej kartce.

  • Podgląd odświeża się po każdej zmianie
  • Realne strony A4, nie makieta
Szymon wypełnia formularz, obok rośnie podgląd CV

Pobierasz dokładnie to, co widzisz

Podgląd nie jest podobizną pliku — jest tym plikiem. Nie ma więc niespodzianek po eksporcie: to, co widziałeś, jest tym, co dostanie rekruter.

  • Jeden dokument, nie dwa renderowania
  • Klikalne linki i kopiowalny tekst
Podgląd i pobrany plik jako ten sam dokument

Różnica, której nie widać na ekranie

Ten sam dokument, dwie różne rzeczy

Oba pliki wyglądają identycznie. Różnicę poznasz w sekundę: spróbuj zaznaczyć w PDF-ie jedno zdanie myszką. Jeśli nic się nie zaznacza, system rekrutacyjny widzi dokładnie tyle samo co Ty przy tej próbie — nic.

CV zapisane jako obrazek

  • Zaznaczasz zdanie myszką i nic się nie zaznacza — pod spodem leży jeden obrazek.
  • System wyciąga z pliku pustkę i zapisuje zgłoszenie bez treści.
  • Adres e-mail i telefon są narysowane, więc nie da się ich kliknąć ani skopiować.
  • Rekruter szukający w bazie nazwy technologii nie trafi na Twoje zgłoszenie.

CV z warstwą tekstu

  • Zaznaczasz zdanie i możesz je skopiować — w pliku jest tekst, nie zrzut ekranu.
  • System rozkłada dokument na pola: imię, stanowiska, daty, umiejętności.
  • E-mail i linki są klikalne, bo siedzą w pliku jako prawdziwe odnośniki.
  • Twoje zgłoszenie da się znaleźć w bazie kandydatów po nazwie technologii.
Od pustego formularza do pliku

Trzy kroki i dokument gotowy do wysłania

01

Wypełnij dane

Doświadczenie, edukacja, umiejętności, języki, certyfikaty i linki do profili. Sekcje, których nie uzupełnisz, nie pojawią się w dokumencie — nie zostaje po nich pusty nagłówek.

02

Wybierz wygląd

Cztery warianty kolorystyczne. Podgląd odświeża się po każdej zmianie i pokazuje realne łamanie stron.

03

Pobierz PDF

Pobranie jest powiązane z zapisem do newslettera. Jeśli chcesz wrócić do CV później, zaloguj się i zapisz wersję roboczą na koncie.

To możesz być Ty

Ta sama treść, dwa różne wieczory

Wysyłasz zgłoszenia po pracy, więc każda godzina zeszła na formatowanie jest godziną, której nie masz.

Dziś
  • Układasz CV w Wordzie i po każdej zmianie rozjeżdża się kolumna z datami.
  • Eksportujesz do PDF i nie wiesz, czy to, co widzisz, jest tym, co dostanie rekruter.
  • Do trzeciej oferty przeklejasz ten sam tekst ręcznie, bo plik nie ma wersji roboczej.
  • Po dwóch tygodniach ciszy poprawiasz treść, choć problem był w pliku.
Po jednym wieczorze
  • Wypełniasz pola, a układ trzyma się sam — nie ma czego rozjeżdżać.
  • Podgląd jest tym plikiem, który pobierasz, więc nie ma niespodzianek po eksporcie.
  • Szkic siedzi na koncie, więc kolejna wersja to poprawka, nie przepisywanie.
  • Z pliku da się wyciągnąć tekst, więc Twoje zgłoszenie w ogóle wchodzi do gry.
Dlaczego akurat warstwa tekstu decyduje o wszystkim
warstwa tekstujedna kolumnastandardowe nagłówkiklikalne linki

Skąd ta zasada

Dlaczego akurat warstwa tekstu decyduje o wszystkim

Systemy rekrutacyjne nie oglądają CV — czytają je. Cała reszta zaleceń o układzie, nagłówkach i etykietach wynika z jednej rzeczy: z tego, jak program wyciąga tekst z pliku PDF i próbuje przypisać go do pól.

Otwórz swoje CV w czytniku PDF i spróbuj zaznaczyć myszką jedno zdanie. Jeśli się nie zaznacza, plik jest w środku obrazkiem i system rekrutacyjny nie wyciągnie z niego nic. To jednosekundowy test, który warto zrobić przed wysłaniem czegokolwiek.

Bo kolejność czytania w pliku PDF nie musi odpowiadać temu, co widzi oko. Przy dwóch kolumnach obok siebie tekst potrafi zostać wyciągnięty na przemian z lewej i prawej, przez co zdania się przeplatają. Jedna kolumna usuwa całą tę klasę problemów.

Ikonka koperty jest dla programu obrazkiem bez znaczenia — a fonty osadzane w PDF-ach nie zawierają emoji, więc taki znak potrafi w ogóle nie zostać narysowany. Słowo „E-mail:” przed adresem kosztuje kilka znaków i rozwiązuje sprawę po obu stronach.

Parsery rozpoznają dokument po nagłówkach. „Doświadczenie zawodowe” trafia we właściwe pole, „Moja droga” zwykle nie. To nie jest kwestia stylu, tylko tego, czy Twoje ostatnie stanowisko w ogóle znajdzie się w bazie kandydatów.

Zanim zaczniesz

Najczęstsze pytania

ATS to oprogramowanie, w którym firmy zbierają i przeglądają zgłoszenia. Zanim Twoje CV zobaczy rekruter, program próbuje wyciągnąć z pliku tekst i rozłożyć go na pola. Nie musisz o nim myśleć, wysyłając CV mailem do małej firmy. Ma znaczenie wszędzie tam, gdzie aplikujesz przez formularz na stronie kariery.

PDF z kreatora ma warstwę tekstu, więc jest do odczytania maszynowo: możesz zaznaczyć w nim dowolne zdanie i je skopiować. Układ jest jednokolumnowy, sekcje mają standardowe nazwy, przy danych kontaktowych stoją słowa zamiast ikonek. Żaden kreator nie zagwarantuje, jak konkretny system zinterpretuje Twoje CV — ale to są rzeczy, które po Twojej stronie da się zrobić dobrze.

Jako PDF z warstwą tekstu — czyli taki, z którego system rekrutacyjny wyciągnie treść, a nie tylko obrazek strony. Zaznaczysz w nim zdanie myszką, skopiujesz adres e-mail, klikniesz link do LinkedIna. Ten sam plik możesz wydrukować i wysłać mailem.

W Polsce zdjęcie jest przyjęte i nie psuje odczytu maszynowego — jest osobnym elementem obok tekstu, nie zamiast niego. Jeśli aplikujesz do firmy zagranicznej, sprawdź tamtejszy zwyczaj: w części krajów zdjęć się nie dołącza. Zdjęcie możesz w każdej chwili usunąć przyciskiem obok podglądu.

Samo korzystanie tak — możesz uzupełniać dane, testować układy i wracać do CV bez limitu. Pobranie pliku jest powiązane z zapisem do newslettera i mówimy o tym wprost, zanim zaczniesz.

Tak. Po zalogowaniu zapiszesz wersję roboczą na koncie i wrócisz do niej w dowolnym momencie. Bez konta możesz pobrać projekt jako plik i wczytać go przy następnej wizycie.

Tak i zwykle warto. Wersja pod konkretne ogłoszenie, w której nazwy umiejętności odpowiadają tym z opisu stanowiska, ma większą szansę na dopasowanie w systemie niż jedno uniwersalne CV wysyłane wszędzie.

Otwórz kreator i zobacz swoje CV po drugiej stronie ekranu

Formularz jest wyżej na tej stronie. Nie musisz nic instalować ani zakładać konta, żeby zacząć.

Przejdź do kreatora
Podgląd A4