Słowniczek · AI

Shadow AI

Shadow AI to korzystanie w pracy z narzędzi sztucznej inteligencji, których organizacja nie zatwierdziła, nie skonfigurowała i nie widzi. Najczęściej oznacza prywatne konto w czacie AI używane do zadań służbowych: pracownik wkleja tam maila od klienta, fragment umowy albo tabelę, żeby szybciej przygotować odpowiedź, streszczenie lub analizę. Pojęcie wywodzi się od shadow IT, czyli programów i usług używanych w firmie bez wiedzy działu IT.

Czym różni się od shadow IT

Do zwykłego narzędzia spoza listy, na przykład konwertera plików, trafia zwykle pojedynczy dokument. Do czatu AI trafia kontekst: dane klienta, opis problemu, liczby, których firma nie pokazuje na zewnątrz. Do tego rozmowa toczy się na warunkach umowy, którą pracownik zawarł z dostawcą jako osoba prywatna. To on decyduje o ustawieniach, o tym, czy rozmowy mogą służyć do trenowania modeli, i zabiera historię ze sobą, kiedy odchodzi z pracy.

Skąd się bierze

Shadow AI rzadko wynika ze złej woli. Zwykle robią to ludzie, którzy chcą zdążyć z pracą, a firma nie dała im legalnego narzędzia. Dlatego sam zakaz działa słabo: odbiera jedno narzędzie, nie dając drugiego, więc część osób przenosi pracę na prywatny telefon, gdzie firma przestaje ją widzieć.

Jak się go ogranicza

  • firmowe konto w narzędziu, którego ludzie już używają, z wyłączonym trenowaniem na danych firmy,
  • krótka lista danych, których nie wkleja się nigdzie: hasła, dane osobowe klientów, umowy, niepubliczne finanse,
  • nawyk zamiany konkretów na zastępniki, na przykład [KLIENT] zamiast nazwiska,
  • jedna osoba odpowiedzialna za listę kont i regularny przegląd potrzeb zespołu.

Szerzej o tym, dlaczego zakaz nie wystarcza i jak wygląda polityka AI na jedną stronę, piszemy we wpisie Czym jest shadow AI i dlaczego zakaz nie chroni danych firmy.

Pytania i odpowiedzi

Najczęściej zadawane pytania

Shadow AI jest odmianą shadow IT, czyli korzystania w firmie z programów i usług bez wiedzy osób odpowiedzialnych za technologię. Różnica polega na tym, co trafia do narzędzia. Do konwertera plików czy prywatnego dysku wrzuca się zwykle gotowy dokument. Do czatu AI pracownik wkleja cały kontekst sprawy: dane klienta, opis problemu, liczby i fragmenty umów, często w kilku kolejnych wiadomościach. Do tego warunki przetwarzania tych danych ustala umowa, którą pracownik zawarł z dostawcą jako osoba prywatna, a nie firma, która za te dane odpowiada.

Zwykle nie, bo zakaz odbiera narzędzie, ale nie usuwa potrzeby, z której wzięło się jego używanie. Ludzie, którzy przyzwyczaili się, że odpowiedź na trudnego maila zajmuje minutę, często przenoszą tę pracę na prywatny telefon. Dane wychodzą wtedy tym samym kanałem, a firma traci jedyne źródło wiedzy o tym, co się dzieje, czyli otwartą rozmowę z zespołem. Skuteczniejsze jest danie legalnej alternatywy: firmowego konta z wyłączonym trenowaniem, krótkiej listy danych, których nie wolno wklejać, oraz nawyku zamiany nazwisk i adresów na zastępniki.

Powiązane artykuły