Rentowność klienta: dlaczego największy klient bywa najgorszy
Czyli o tym, dlaczego klient z największą fakturą bywa tym, który najwięcej Cię kosztuje.
Czytaj →Praktyczne wskazówki i inspiracje
Bez lania wody: konkretne podejścia do problemów, z którymi mierzysz się na co dzień.
Czyli o tym, dlaczego najlepsza strona w branży nie wystarczy, żeby model Cię polecił.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego klient z największą fakturą bywa tym, który najwięcej Cię kosztuje.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego najważniejszy pomiar automatyzacji robi się wtedy, kiedy jeszcze nie ma czego mierzyć.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego najdroższa część przerwy zaczyna się dopiero wtedy, gdy rozmówca już wyszedł.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego warsztat z karteczkami wygląda na sukces, a dwa tygodnie później nikt nie pamięta, co z niego wyszło.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego zdanie „nie jestem kreatywny” prawie zawsze jest nieprawdą, a prawie nikt nie wie, w czym właściwie jest kreatywny.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego pytanie „czy ten czat jest zgodny z RODO” nie ma odpowiedzi, a pytanie „czyje dane właśnie wklejam” ma ją zawsze.
Czytaj →Narzędzia AI bez hype'u: co naprawdę działa w codziennej pracy — i jak to wdrożyć z sensem.
Czyli o tym, dlaczego pytanie „czy ten czat jest zgodny z RODO” nie ma odpowiedzi, a pytanie „czyje dane właśnie wklejam” ma ją zawsze.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego pracownik, który wkleja maila klienta do czatu, zwykle chce dobrze, a firma, która mu tego zabrania, zwykle nic nie zyskuje.
Czytaj →Czyli o tym, co się zmienia, kiedy agent przestaje pisać odpowiedzi, a zaczyna klikać w Twoich aplikacjach.
Czytaj →Prosisz asystenta AI, żeby przeniósł faktury z poczty do arkusza. Dostajesz odpowiedź: kilkanaście punktów, ładnie sformatowanych, z podpowiedzią, jak ustawić filtr w skrzynce. Czytasz raz. Zamykasz. I przepisujesz ręcznie, bo wdrożenie tej instrukcji trwałoby dłużej niż sama robota.
Czytaj →Jak oddawać robotę maszynom: n8n, integracje i przepływy, które kupują Ci czas.
Czyli o tym, dlaczego najważniejszy pomiar automatyzacji robi się wtedy, kiedy jeszcze nie ma czego mierzyć.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego powiadomienie o błędzie nie wystarczy, kiedy scenariusz po prostu przestaje się odzywać.
Czytaj →Poniedziałek rano. Klientka pisze, że od jakiegoś czasu nie dostaje maili z potwierdzeniem zamówienia, i pyta, czy w ogóle jeszcze działacie. Otwierasz panel automatyzacji. Scenariusz, który zbudowałeś zeszłej jesieni i o którym zdążyłeś zapomnieć, bo po prostu chodził, jest wyłączony. Nie przez Ciebie. W historii widać serię błędów autoryzacji, potem ciszę, a potem już nic, bo historia z tamtych dni zdążyła się wyczyścić.
Czytaj →CRM miał uporządkować leady, a pochłonął dwa tygodnie wdrożenia i nikt z niego nie korzysta. Zapier łączył wszystko, ale przy 18 scenariuszach pada przy każdym błędzie. Automatyzacja nie zawodzi, bo technologia jest zła. Zawodzi, bo proces był zepsuty, zanim go zautomatyzowałeś.
Czytaj →Decyzje, priorytety i procesy — wszystko, co porządkuje firmowy chaos.
Czyli o tym, dlaczego klient z największą fakturą bywa tym, który najwięcej Cię kosztuje.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego warsztat z karteczkami wygląda na sukces, a dwa tygodnie później nikt nie pamięta, co z niego wyszło.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego w małej firmie decyzja o cenie i o nowym etacie zapada na wyczucie, choć wszystkie potrzebne dane już gdzieś leżą.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego arkusz, który świetnie służył jednej osobie, zaczyna kłamać, kiedy pracuje w nim pięć.
Czytaj →Trafność zamiast zasięgów: SEO, treści i strategie, które przyprowadzają klientów, nie lajki.
Czyli o tym, dlaczego najlepsza strona w branży nie wystarczy, żeby model Cię polecił.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego wykres pozycji może mówić prawdę, a i tak nie odpowiadać na Twoje pytanie.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego adres e-mail to dopiero połowa wymiany.
Czytaj →Wpisujesz w Google frazę, pod którą pół roku temu pisałeś tekst. Nad wynikami rozwija się ramka z podsumowaniem. Czytasz i po trzecim zdaniu robi się nieprzyjemnie, bo to jest Twoja kolejność argumentów, Twoje rozróżnienie i ten sam przykład, którego użyłeś, żeby je wyjaśnić. Przewijasz do miejsca, gdzie Google wypisuje źródła. Trzy linki. Żaden nie prowadzi do Ciebie.
Czytaj →Od kodu do produktu: praktyka budowania stron, aplikacji i systemów, które się nie rozsypują.
Piątek, dwudziesta druga. Opisujesz aplikację zdaniami, których nie powstydziłby się mail do księgowej, a model dowozi ekran po ekranie. Klikasz „akceptuj wszystko", bo diffy przestały Cię obchodzić koło trzeciej propozycji. O północy działa logowanie, panel administracyjny i eksport do CSV. Wysyłasz link znajomemu z dopiskiem, że to zajęło jeden wieczór.
Czytaj wpisTwój MVP działa. Pierwsze zapisy spływają, kilka osób pyta o demo. Zespół świętuje. Trzy miesiące później przychodzi pierwszy poważny klient — chce SSO, integrację, eksport do CSV. Siadasz do kodu i orientujesz się, że „szybki skrót", który oszczędził 80 godzin na start, teraz kosztuje Cię trzy tygodnie refaktoringu.
Czytaj →Wersja 0.9. Prawie gotowe. Jeszcze ta jedna funkcja. I ta poprawka. I ten refaktoring, który „powinien był być zrobiony wcześniej". I nagle masz wersję 0.9.47, projekt trwa trzeci rok, a „premiera" jest zawsze za rogiem. Znasz to uczucie? Większość programistów zna.
Czytaj →Psychologia pracy, ADHD, nawyki i myślenie — Twoja głowa jako silnik, nie przeszkoda.
Czyli o tym, dlaczego najdroższa część przerwy zaczyna się dopiero wtedy, gdy rozmówca już wyszedł.
Czytaj wpisCzyli o tym, dlaczego zdanie „nie jestem kreatywny” prawie zawsze jest nieprawdą, a prawie nikt nie wie, w czym właściwie jest kreatywny.
Czytaj →Czyli o tym, dlaczego o pierwszej w nocy masz nagle energię na wszystko poza pójściem spać.
Czytaj →Kupiłeś książkę o małych nawykach i wziąłeś z niej najrozsądniejszą radę, jaka tam była: zacznij od czegoś śmiesznie małego. Dziesięć pompek dziennie. Tak mało, że nie da się z tego wymigać żadnym argumentem. Przez dziewięć dni szło jak z nut. Dziesiątego dnia wypadła awaria u klienta, jedenastego po prostu nie pamiętałeś, dwunastego przypomniałeś sobie o dwudziestej trzeciej i uznałeś, że od poniedziałku zaczniesz porządnie, od zera.
Czytaj →Artykuły, które mają swoją piosenkę.
Buty do biegania leżą przy drzwiach od trzech dni. Wiesz, że powinieneś wyjść. I nie wychodzisz — bo Twój mózg z ADHD nie umie zamienić „za 40 minut poczuję się lepiej" na motywację tu i teraz. Rozwiązanie: daj mu nagrodę od pierwszej sekundy. Audiobook — ale tylko wtedy, kiedy biegasz.
Czytaj wpisSiedzisz w tym projekcie już szósty miesiąc. Klient jest toksyczny, marża dawno zjechała poniżej zera, a na samą myśl o otwarciu tego folderu na komputerze skacze Ci ciśnienie. Wiesz, że powinieneś to rzucić.
Czytaj →Lubisz czuć się niezbędny. Lubisz ten strzał dopaminy, gdy samodzielnie gasisz pożar w projekcie. Problem zaczyna się, kiedy z wyjątku robi się system — zespół czeka na Twoje decyzje, klienci dzwonią wyłącznie do Ciebie, a Ty nie wychodzisz na urlop bez laptopa. To nie skuteczność. To syndrom Zosi Samosi.
Czytaj →Liczby mówią same za siebie. Firmy cieszące się dużym zaufaniem mają o 63% wyższy poziom lojalności klientów w skali globalnej. Mają 3,5‑krotnie większe szanse na rynkowy sukces niż organizacje z niskim zaufaniem. Brak wiarygodności to konkretne straty: wyższe koszty transakcyjne, wydłużone negocjacje, większe ryzyko zerwania umów.
Czytaj →